Feed on
Posts
Comments

Zastanawiałem się niedawno dla kogo pracuje twój doradca finansowy. Oczywiście zawsze łatwiej mówić o innych. Nieco trudniej mówić o sobie samym czy też swoim zawodzie w szczególności gdy nie można powiedzieć dużo dobrego, mimo to postanowiłem tu podzielić się moim zdaniem na temat pracy pośredników i zastanowić się dla kogo tak właściwie oni pracują. Zacznę może od przykładu, który lubię najbardziej tj. od przykłady sporu prawnego. Jeśli ktoś by mnie oszukał i chciałbym wytoczyć sprawę sądową tej osobie to zrozumiałe jest, że udam się do prawnika np. adwokata lub radcy prawnego i porozmawiam z nim o tym jak co można w tej sprawie zrobić. Jeśli się dogadamy to za umówione wcześniej wynagrodzenie prawnik rozpocznie w moim imieniu proces sądowy, który będzie miał na celu zmuszenie winnego do zadośćuczynienia. Wiadomo, prawnik wykonuje swoją pracę i ja mu za to płacę. Z pewnością mogę w tym momencie uważać się za klienta tego prawnika. Oczywiste w tym przypadku jest, że osoba czy firma przeciwko której działa mój prawnik będzie szukała dla siebie obrońcy. Jest równie oczywiste, że obrońcą tej osoby nie może zostać mój prawnik.

Wydawałoby się analogiczna sytuacja w obszarze obrotu nieruchomościami. Mam do sprzedania np. dom w Łodzi, udaje się do pośrednika, zawieram z nim umowę o pośrednictwo w sprzedaży mojego domu i mój pośrednik zaczyna działać tzn. szukać dla mnie klienta. Po pojawieniu się kilku potencjalnych kupców pojawia się zdecydowany klient z którym z pomocą mojego pośrednika dogaduje się w sprawie warunków finalizacji transakcji. Ale mój pośrednik oprócz pobierania prowizji ode mnie pobiera także prowizję od drugiej strony transakcji tj. od osoby, która chce kupić mój dom czyli od mojego klienta. Mój pośrednik traktuje mojego klienta tak jak by był on jego klientem (klientem pośrednika) a przecież tak nie jest. Takiego postawienia sprawy ja mogę sobie np. nie życzyć i czego być może mój klient także sobie nie życzy. Przecież on tylko jest zainteresowany kupnem mojego domu. To, że za sprawą działań mojego pośrednika trafił do mojego domu nie czyni go od razu klientem mojego mojego pośrednika. Klientem mojego pośrednika w tej sytuacji jestem ja. A osobą oglądająca mój dom jest moim (potencjalnym) klientem i jeśli chce zostać klientem mojego pośrednika (np. zlecić mu wyszukanie domu i pomoc w przeprowadzeniu bezpiecznej transakcji) to mi nic do tego pod warunkiem, że nie dotyczy to mojego domu ponieważ występuje tu oczywisty konflikt interesów. O tym, że ja jako właściciel chciałbym zwykle większą cenę niż kupujący jest w stanie zapłacić nie muszę wspominać. Niestety sytuacja nie do pomyślenia w przypadku prawników okazuje się w Polsce standardem w przypadku pośrednictwa w obrocie nieruchomościami.

Polak potrafi, te dwa słowa wypowiedziane razem będą najcelniejszym podsumowaniem całej sytuacji. Działam w tej branży zbyt krótko aby jednoznacznie i autorytarnie twierdzić skąd to się wzięło. Są jednak pewne tropy, która wskazują przyczynę zaistniałej sytuacji. Pierwsi pośrednicy sami nie wiedzieli jak należy wykonywać ten zawód. Ot nastała u nas gospodarka “quasi” rynkowa i wraz z nią pojawili się pośrednicy, którzy sami nie wiedzieli jak w zasadzie się w tej branży pracuje. Skoro ktoś nie wie co właściwie robi i jak to robi i dla kogo to robi to jak ma powiedzieć klientowi na czym właściwie polega jego usługa. I stąd zapewne pojawiły się dziwne pomysły i cudaczne praktyki w polskim pośrednictwie z praktyką pobierania prowizji od obu stron transakcji na czele. Praktyka ta została zaakceptowana przez niektórych klientów, niektórym wydawało się ona cudaczna a jeszcze innym, jak np. mi, nieuczciwa i nieetyczna. Sam miałem okazje widzieć kilka razy zdumienie w oczach ludzi z krajów zachodu kiedy dowiadywali się, że pośrednik pobiera prowizję od obu stron transakcji. Powiedzenie przez anglika “strange” było najdelikatniejszym określeniem, jakie miałem okazję usłyszeć. A w krajach zachodu pośrednik w obrocie nieruchomościami zdaje się być zawodem dużo starszym, cieszącym się większym zaufaniem ludzi i będącym w świadomości społecznej od znacznie dłuższego czasu.

Należy sobie zadać pytanie jak czuje się klient, który pragnie obejrzeć mieszkanie będące w ofercie biura nieruchomości i na samym początku pośrednik podsuwa mu pod nos umowę i oznajmia, że w przypadku zakupu mieszkania będzie musiał zapłacić pośrednikowi prowizje. Kilka lat temu poszukiwałem domu do kupna w Łodzi, było to jeszcze zanim zacząłem pracować w branży nieruchomości. Nawiązałem wówczas kontakt z kilkoma lokalnymi pośrednikami i pamiętam, że fakt, iż pobierają oni prowizję od obu stron transakcji wydawał mi się dziwny i w gruncie rzeczy nieuczciwy i nieetyczny. Nic dziwnego, że stosując powszechnie takie praktyki środowisko pośredników dorobiło się opinii cwaniaków. Okazuje się, że oszukać pośrednika (okraść z jego pracy) w Polsce to nie wstyd tylko wyraz sprytu. Nie chcę tu usprawiedliwiać oszustów i złodziei ale my jako ludzie działający w obrocie nieruchomościami powinniśmy się pierwsi uderzyć w pierś i zastanowić nad swoją pracą i sposobem postępowania, tak aby klient czuł się szanowany i wiedział za co płaci. A do zrobienia jest dużo, bo możliwość pobierania prowizji z obu stron transakcji dopuszczają nawet oficjalne standardy zawodowe w pośredników w obrocie nieruchomościami.

Share

Leave a Reply